Każdy medyk, każda przychodnia i szpital są ubezpieczone! W przypadku błędu w sztuce pacjent może skorzystać z obowiązkowego ubezpieczenia, które pokryje w części lub całą szkodę. Tyle w teorii.
Ubezpieczenie jest obowiązkowe, co znaczy że nasze składki zdrowotne idą również pośrednio na ochronę ubezpieczeniową. W teorii zatem ubezpieczyciele powinien gwarantować, że każda szkoda zostanie naprawiona (i to robi) szybko (tu już niekoniecznie).
Ubezpieczyciel pojawi się obok lekarza lub zakładu medycznego jako strona postępowania sądowego a na koniec wieloletniego sporu to właśnie on zapewne wypłaci odszkodowanie pacjentowi lub jego rodzinie. Szkoda może być wyceniona na ogromną kwotę, której nie będzie w stanie spłacić ani lekarz ani szpital – i to jest istota obowiązkowego ubezpieczenia, które taki problem rozwiązuje.
W praktyce – przed wniesieniem pozwu do sądu pacjent możne zgłosić się do zakładu ubezpieczeniowego. Pozytywna lub negatywna decyzja zakładu nie wyłącza drogi sądowej, ale pozwala uzyskać środki dużo wcześniej (choć pewnie w mniejszym zakresie niż w przypadku wyroku sądu).
Oczywiście ubezpieczyciel przeanalizuje akta sprawy i wyda swoją decyzję, którą musi uargumentować. Może wydać decyzję odmowną (i często tak robi) ale wtedy pacjent pozna pełną argumentację przeciwko swoim twierdzeniom. To dość istotne wsparcie. Oczywiście od decyzji odmownych można się odwołać a w skrajnych przypadkach można również poskarżyć się do nadzoru finansowego (ubezpieczenie obowiązkowe nie może być iluzoryczne, nie można odmówić skrzywdzonemu pacjentowi pomocy na zasadzie „nie bo nie”).
